widok pierwszy
ma jasność śniegu rozlaną po lodowym jeziorze
zachwytu
nad ciszą i spokojem zawieszonym
w mroźnym powietrzu
przyniesionym
przez wschodzące słońce
i dyskretną samotność
widok drugi
to odbicie nieba nad miastem
w połączonych ze sobą kroplach boskiej wody
i kolorów uchwyconych
spojrzeniem
w tej jednej niemożliwej chwili
by zatrzymać je
w niemym zadziwieniu
widok trzeci
jest linią zawieszoną na widnokręgu metafory
oddzielającej błękit nieba
od szczytów śniących jadeitem
marzeń
przeniesionych ukradkiem
z odległej krainy
przez granice filozofii czasu
widok czwarty
lecz wcale nie ostatni w korowodzie krajobrazów
malowanych przed oczami
pędzlem światła
niech zostanie tajemnicą
niczym dar mówienia językami
otrzymany
jak niespodziewany prezent