błąkamy się jak jakieś senne zjawy
nie wiedząc dlaczego kochamy
i na co umieramy
by co i rusz do życia powstawać
sami w tym życiu sobie wybieramy
własne niebo i osobiste piekło
tutaj teraz i na wieczność
poza czasem w bezmiarze rozpostartą
próbujemy jednak mierzyć jakąś miarą
to wszystko co nas w życiu spotyka
na tej drodze donikąd
która gdzieś nas w końcu zaprowadzi
w labiryntach kłamstw i manipulacji
szukamy wyjścia ze swych słabości
by ocalić w sobie tę godność
której ktoś bardzo chce nas pozbawić
a niełatwo jest dziś w siebie uwierzyć
by przed złem się bronić tak mocno
jak przed samym sobą
nie bacząc z czym przyjdzie się mierzyć
Życie to nie bajka, ale pchła szachrajka - nie wiem, kto to powiedział, ale miał dużo racji. Trudno się odnaleźć w tym labiryncie. w którym zostaliśmy zamknięci, nie wiadomo czy na swoje, czy na czyjeś życzenie. Właściwie nic nie pamiętamy z życia przed życiem, a to, które mamy, które jak nam się wydaje dobrze znamy, może być jedynie złudzeniem, snem. I wszystko na to wskazuje...
OdpowiedzUsuńZjawiamy się tu i znikamy, by pojawić się gdzie indziej. I jak te zjawy żyjemy, zaprogramowani przez system w życiu, które może nie jest nasze, ale jakieś wymyślone, bo nie wiemy skąd naprawdę pochodzimy, bo zapomnieliśmy. Stąd zagubienie, ciągły niepokój, wielka tęsknota, chaos życia i nieustanne próby odnalezienie w tym wszystkim siebie, drogi do domu, tego prawdziwego rzecz jasna.
Gramy w życie, walczymy o życie w misternie za-programowanym świecie, gdzie wszystko w ciągłym ruchu, nie do końca przecież wiadome 🤔
Pozdrawiam Cię Deep na półmetku wakacji, pomiędzy jednym a drugim uderzenie Słońca 🙂
Póki nam jeszcze zależy na nas samych, myślę, że ciągle mamy szansę, aby w tej "grze w życie" wygrać - i wydostać się z labiryntów, tych własnych, i tych "zaprogramowanych".
UsuńNie jest - nie będzie - łatwo, bo tak wiele fałszywych dróg się nam teraz podsuwa, że aż ręce czasem opadają i myślimy sobie - cóż, będzie to, co będzie, trudno...
Mimo wszystko jeśli wciąż wierzymy w siebie - i sobie - to może będziemy czasem iść jakimiś ślepymi uliczkami, i wracać do punktu wyjścia, ale jest szansa, że w końcu dotrzemy tam, gdzie zawsze tak naprawdę chcieliśmy.
Dobrej drugiej połowy wakacji Lutano :)
db