błąkamy się jak jakieś senne zjawy
nie wiedząc dlaczego kochamy
i na co umieramy
by co i rusz do życia powstawać
sami w tym życiu sobie wybieramy
własne niebo i osobiste piekło
tutaj teraz i na wieczność
poza czasem w bezmiarze rozpostartą
próbujemy jednak mierzyć jakąś miarą
to wszystko co nas w życiu spotyka
na tej drodze donikąd
która gdzieś nas w końcu zaprowadzi
w labiryntach kłamstw i manipulacji
szukamy wyjścia ze swych słabości
by ocalić w sobie tę godność
której ktoś bardzo chce nas pozbawić
a niełatwo jest dziś w siebie uwierzyć
by przed złem się bronić tak mocno
jak przed samym sobą
nie bacząc z czym przyjdzie się mierzyć
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz