czwartek, 23 lipca 2026

zjawy

 

błąkamy się jak jakieś senne zjawy

nie wiedząc dlaczego kochamy 

i na co umieramy

by co i rusz do życia powstawać

 

sami w tym życiu sobie wybieramy 

własne niebo i osobiste piekło

tutaj teraz i na wieczność

poza czasem w bezmiarze rozpostartą

 

próbujemy jednak mierzyć jakąś miarą

to wszystko co nas w życiu spotyka 

na tej drodze donikąd

która gdzieś nas w końcu zaprowadzi


w labiryntach kłamstw i manipulacji

szukamy wyjścia ze swych słabości 

by ocalić w sobie tę godność

której ktoś bardzo chce nas pozbawić


a niełatwo jest dziś w siebie uwierzyć

by przed złem się bronić tak mocno 

jak przed samym sobą

nie bacząc z czym przyjdzie się mierzyć


2 komentarze:

  1. Życie to nie bajka, ale pchła szachrajka - nie wiem, kto to powiedział, ale miał dużo racji. Trudno się odnaleźć w tym labiryncie. w którym zostaliśmy zamknięci, nie wiadomo czy na swoje, czy na czyjeś życzenie. Właściwie nic nie pamiętamy z życia przed życiem, a to, które mamy, które jak nam się wydaje dobrze znamy, może być jedynie złudzeniem, snem. I wszystko na to wskazuje...
    Zjawiamy się tu i znikamy, by pojawić się gdzie indziej. I jak te zjawy żyjemy, zaprogramowani przez system w życiu, które może nie jest nasze, ale jakieś wymyślone, bo nie wiemy skąd naprawdę pochodzimy, bo zapomnieliśmy. Stąd zagubienie, ciągły niepokój, wielka tęsknota, chaos życia i nieustanne próby odnalezienie w tym wszystkim siebie, drogi do domu, tego prawdziwego rzecz jasna.
    Gramy w życie, walczymy o życie w misternie za-programowanym świecie, gdzie wszystko w ciągłym ruchu, nie do końca przecież wiadome 🤔

    Pozdrawiam Cię Deep na półmetku wakacji, pomiędzy jednym a drugim uderzenie Słońca 🙂

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Póki nam jeszcze zależy na nas samych, myślę, że ciągle mamy szansę, aby w tej "grze w życie" wygrać - i wydostać się z labiryntów, tych własnych, i tych "zaprogramowanych".
      Nie jest - nie będzie - łatwo, bo tak wiele fałszywych dróg się nam teraz podsuwa, że aż ręce czasem opadają i myślimy sobie - cóż, będzie to, co będzie, trudno...
      Mimo wszystko jeśli wciąż wierzymy w siebie - i sobie - to może będziemy czasem iść jakimiś ślepymi uliczkami, i wracać do punktu wyjścia, ale jest szansa, że w końcu dotrzemy tam, gdzie zawsze tak naprawdę chcieliśmy.

      Dobrej drugiej połowy wakacji Lutano :)
      db

      Usuń