czterowiersz wystukany z czarnej klawiatury celuje w udające białą kartkę pole na ekranie czasem mu się powiedzie lecz często pudłuje gdy zawiedzie spadochron źle przygotowany
pomiędzy niebem i piekłem jest czyściec w którym płonie ogień miłości doskonały
pomiędzy głodem a nasyceniem jest ciało w które obleka się dusza z poezji zbudowana pomiędzy dobrem i złem jest wybór w którym zmagać się trzeba z marnością życia pomiędzy życiem tym a śmiercią jest wolność w której czeka przyszłość na wieczność ukryta
na placu zabaw noc układa się właśnie do snu kilka porzuconych zabawek smutnie leży na piasku w piaskownicy - zostały porzucone czy zapomniane? w każdym razie niektóre nie przypominają już tego czym kiedyś były
kolorowe zjeżdżalnie nadal kuszą dawką adrenaliny choć dobrze wiedzą że przez parę ładnych godzin nic ekscytującego się już nie wydarzy - aczkolwiek słowo "ekscytacja" każdy zapewne rozumie po swojemu
łańcuchy huśtawek mimo ciszy powlekającej teraz plac wciąż czują dotyk zaciśniętych rączek dzieci fruwających radośnie w powietrzu pewnego dnia ich rozbawione życie nie wiedząc kiedy i jak może też zamienić się w huśtawkę - a wtedy ich rączki które zmienią się już wtedy w ręce będą się musiały zaciskać naprawdę mocno
tego właśnie potrzebujesz - potwierdzenia swojej własnej tożsamości imienia nazwiska daty urodzenia imion matki ojca i miejsca swojego pierwszego oddechu powietrzem
tym samym powietrzem dzięki któremu oddychasz teraz którym możesz do mnie mówić a nawet do siebie jeśli taką masz ochotę w złości o miłości lub o niczym a zresztą cóż mnie to obchodzi - nie wiem lepiej spytaj jego
możesz mówić możesz milczeć oddychać albo i nie jeśli nie chcesz wyjść na ulicę siedzieć w domu patrzeć na nic albo na to co się wokół ciebie dzisiaj dzieje - choćby na aktorów którzy świrują grając samych siebie w kiepskiej sztuce w której i ty masz do odegrania swoją małą rolę potrzebujesz potwierdzenia podpisu pieczątki jakiegoś dokumentu z twoim zdjęciem i odciskiem linii życia papilarnych wykonanych palcem wskazującym który nie jest palcem jego ręki - tylko twojej
tak to by chyba wystarczyło żebyś przestał wreszcie nienawidzić jego w sobie
cóż mogę Ci dziś powiedzieć? - od dawien dawna nie masz szczęścia odrobiny do kolein swego zawiłego losu jak nie cios prosto w serce to strzał w potylicę - albo niczym symbol tragedia w której ludzie giną niewinni lecz Ty giniesz i powstajesz ciągle od nowa - jak Feniks z popiołu historii pisanej przez twoich wrogów bo przyjaciół nie masz przecież wcale aż tak wielu - szybko ich policzysz na palcach jednej swojej ręki ostatnio znów walczysz jakże smutne że sama ze sobą - choć wiesz doskonale kto cieszy się z tego najbardziej a jakby tego było jeszcze mało - są i przebierańcy marzący byś niewolnikiem na swej własnej ziemi została cóż mogę Ci więc powiedzieć czego byś nie wiedziała? - najwyższa chyba już pora abyś chciała swój los odmienić