w tylu imionach i twarzach dziś
jesteś
w tak wielu płomieniach zapalonych
pamięcią
w tych wszystkich wspomnieniach
które nadal w nas
żyją
- nawet gdy na zawsze zostaną
niewypowiedziane
w tylu imionach i twarzach dziś
jesteś
w tak wielu płomieniach zapalonych
pamięcią
w tych wszystkich wspomnieniach
które nadal w nas
żyją
- nawet gdy na zawsze zostaną
niewypowiedziane
teoretycznie
do niczego nie można się przyczepić
wszystko zazwyczaj jest na swoim miejscu
nawet jeśli samo miejsce
nie jest
ale nie można być przecież zachłannym
póki pory roku
jak zawsze zmieniają swoje kolory
i dźwięki
a smutek i radość tańczą swój
codzienny taniec
i tylko ta niewysłowiona tęsknota
nie jest aż tak teoretyczna jak powinna być
jest jak najbardziej namacalna
(miało być) z cyklu "filmy i seriale"
Stanisław Barańczak
w swoim wierszu "Jeżeli porcelana, to wyłącznie taka"
wydanym w 1980-tym roku
- dość ciekawym roku
o czym zapewne
większość ludzi żyjących w tym pięknym i trudnym kraju
nazywanym Polską
dobrze wie
- lecz wracając do rzeczy -
w wierszu tym pada pytanie
którego jak dotąd (jak to się stało?) jeszcze sobie nie zadałem:
kto ci powiedział że cokolwiek jest na zawsze?
z kolei ksiądz Jan Twardowski pisząc wiersz
"Śpieszmy się"
- wiersz o ciszy normalnej więc całkiem nieznośnej
i o miłości która może być pierwszą
ostatnią jednocześnie będąc
- lub odwrotnie -
podpowiada
(jak mi się wydaje ale mogę być w błędzie)
by o tym co ważne mówić i pisać raz
na zawsze
- lecz czy kiedykolwiek umiałbym tak zrobić?
więc cóż mi pozostaje?
być może "Modlitwa Pana Cogito - podróżnika"
Zbigniewa Herberta
w której las jest lasem morze morzem
a skała - skałą
w naszym świecie którego nie da się jednoznacznie określić
będąc nim uwiedzionym bez wybaczenia
- i na zawsze
(i przepraszam Was Poeci za te bezczelne zapożyczenia
- a o filmie być może coś skrobnę przy innej okazji)
wyciągam - tym razem swoje - dawne szkice
i rysunki przeszłości
którym udało im się jakoś przetrwać
przez te wszystkie lata
niektóre są już wyblakłe
a w innych razi mnie ich nieporadność
- brak pomysłu
złe proporcje lub brak detali
bez których obraz bywa w pewnym stopniu
niepełny
nie podobają mi się (delikatnie mówiąc)
biorę wiec akwarele i na niektórych
nakładam kolory
aby stały się barwniejsze
bo razi mnie w nich ten ewidentny brak
życia
czasem dodaję też jakieś nowe
elementy
których wcześniej nie było
ale - jak sądzę - z takich czy innych powodów
powinny się jednak na nich znaleźć
bywa że dorysowuję na tej samej zasadzie
nieobecne w pierwotnej wersji
postaci
pozwalając im (dla siebie) zaistnieć
choć wiem że nie jest to przecież zgodne
z prawdą
niestety
na ogół nie potrafię wpleść do nich kinetyki
- a szkoda
nawet jeśli ruch jest aktem jakże
niedoskonałym
ostatnio się zastanawiam czy nie iść
na całość
i nie dorzucać do nich plików dźwiękowych
by - zgodnie z duchem czasu -
przetransferować to wszystko razem
w cudowny świat wirtualny
mógłbym wtedy opowiedzieć to
co się nie wydarzyło
lecz mogło zaistnieć w takiej właśnie
formie
jaką temu na nowo pragnę nadać
- unikając przy tym chytrze odpowiedzi
o czystość swoich intencji
(o ile ktoś chciałby je zakwestionować)
tak czy owak taki "poprawiony" szkic
czy rysunek
jest w pewnym sensie auto-falsyfikatem
pod którym niemniej
(jak mi się wydaje)
wciąż mogę umieścić swoją
sygnaturę
a w razie potrzeby
mogę go nawet przedstawić przed jakimś
audytorium
czy w porywie szaleństwa
wystawić jawnie na publicznej aukcji
utrzymując
że była to tylko mała renowacja
takie niby-odświeżenie
- tylko jaka wtedy będzie
jego niezaprzeczalna wartość?
nasze dusze po kwietnych płyną sobie łąkach
w słońcu skąpanych aż po skraj horyzontu
dziewanny i maki zapraszają tam do tańca
kolorowe motyle i płochliwe zajączki
a powietrze zachłannie otwiera nam usta
i rozrasta się przestrzeń w oczu naszych lustrze
gdy skowronka śpiew cudny myśli nam układa
by słowom sens właściwy znów na nowo nadać
w opowieści co kiedyś być może powstanie
o pamięci i prawdzie którą chce się w nas zabić
przez kilka następnych miesięcy
można się spodziewać
wystąpienia wielu niespodziewanych zjawisk
socjotechnicznych atmosferycznych
prowadzących do podważenia naszego zaufania
do jakichkolwiek prognoz
publikowanych przez środki masowej dezinformacji
przyczyną tego stanu rzeczy może być
wprowadzanie fałszywych niedokładnych danych
do aktualnie stosowanych w prognozowaniu
modeli numerycznych
celowe zastosowanie w nich błędnych algorytmów
lub też promowanie synoptyków
o wybiórczym spojrzeniu na dynamikę zmian
zachodzących w geopolityce pogodzie
ważnym czynnikiem jest również odbiorca
danej prognozy
oraz jego oczekiwania odnoszące się do jej zawartości
bowiem zaplanowanie na tej podstawie
niewłaściwych działań obronnych ochronnych
może prowadzić do sytuacji
zagrożenia jego naszego bezpieczeństwa
i wierz tu tym wszystkim prognozom niepogody
- wierzysz?
jak zwykle ospała w rzeczy samej
rzeczy-wistość
kolejny raz bez trudu pokonuje
naszą wyobraźnię
coś dzieje się wokół w sposób
który już dawno temu został opisany
lecz znów okazuje się
jakże wielkim zaskoczeniem
można się do tego przystosować
niczym kameleon
choć niełatwo będzie na raz patrzeć
w dwie tak różne strony
nikt nam jednak nie obieca
że tylko to wystarczy
by bez uszczerbku na zdrowiu
dotrwać do odwrotności początku