z cyklu "muśnięcie"
snuje się samotnie w pustce
którą do dziś nie wiadomo jak nazywać
w poszukiwaniu
odpowiedniego punktu osobliwości
od którego ponoć
wszystko ma się zacząć
zacząć - czy zostać w nim stworzone?
być może promieniujące tło
tej całej historii
która się jednak w końcu wydarzyła
mogłoby coś wnieść
do odpowiedzi
na to intrygujące pytanie
ale z badania nikłych śladów
nie zawsze da się ustalić kto je zostawił
wyobraźnia
potencjalnie mogłaby tu mieć
coś do powiedzenia
ale i ona w tym przypadku
natrafia na swoje
tak fizyczne
jak i metafizyczne granice
w zetknięciu z czasoprzestrzenią
która jeszcze nie istnieje
(choć wcale nie jest to takie pewne!)
a tym bardziej
z upiornym prawdopodobieństwem
kwantowego splątania
a co jeśli ten punkt osobliwości
w ogóle nie istnieje
gdyż nie był - bo nie jest - potrzebny?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz