czwartek, 23 lipca 2026

zjawy

 

błąkamy się jak jakieś senne zjawy

nie wiedząc dlaczego kochamy 

i na co umieramy

by co i rusz do życia powstawać

 

sami w tym życiu sobie wybieramy 

własne niebo i osobiste piekło

tutaj teraz i na wieczność

poza czasem w bezmiarze rozpostartą

 

próbujemy jednak mierzyć jakąś miarą

to wszystko co nas w życiu spotyka 

na tej drodze donikąd

która gdzieś nas w końcu zaprowadzi


w labiryntach kłamstw i manipulacji

szukamy wyjścia ze swych słabości 

by ocalić w sobie tę godność

której ktoś bardzo chce nas pozbawić


a niełatwo jest dziś w siebie uwierzyć

by przed złem się bronić tak mocno 

jak przed samym sobą

nie bacząc z czym przyjdzie się mierzyć


środa, 27 maja 2026

pudełko zapałek

                                                   na motywach utworu "Pudełko" Zbigniewa Herberta

"Cały nasz wszechświat 

jest zamknięty w pudełku od zapałek" 

- napisał któregoś dnia Książę Poetów

 

jakże to tak! - żachnąłem się

czytając te słowa 

 

- mój wszechświat

jest tak pełen osób rzeczy miejsc marzeń 

myśli przeżyć czy wspomnień

że nijak nie da się go w nim zmieścić! 

 

cóż...

 

nie mam pojęcia 

co w tym przypadku było inspiracją Poety

ale im częściej nad tym pudełkiem

rozmyślam

tym bardziej przyznaję mu rację

 

"vanitas vanitatum et omnia vanitas"

 - uważał już przecież Kohelet

o którym nawet dzisiaj (!)

nic pewnego nie da się powiedzieć


poniedziałek, 6 kwietnia 2026

zaraz sobie przypomnę

 

zaraz sobie przypomnę

dlaczego już się nie wsłuchuję

tak łapczywie jak kiedyś

co mówi me serce

i dlaczego nie pytam

czy wciąż jest coś

co jest dla mnie bezcenne

gdy niemal wszystko

da się kupić lub sprzedać

 

zaraz sobie przypomnę

jak bardzo me wspomnienia

zdążyły się zestarzeć

i jak się otwiera

drzwi młodości zamknięte

na klucz zagubiony

wśród pomarańczy zapachu

tak wyczekiwanych

w przedświątecznej kolejce 

 

zaraz sobie przypomnę

co koniecznie uratować trzeba

by nie przepadło 

zanim cyfry mego zegara

w rzece czasu płynącej

nie znikną na dobre

i co uczynić należy

aby wybaczyć sobie to

czego się nia da rozgrzeszyć

 

czwartek, 5 lutego 2026

hełm Hadesa

 

czasem stać się kimś chciałbym

niewidzialnym 

aby zobaczyć i usłyszeć

to co jest często przede mną ukryte

 - rzuca rymem Pierwszy

zakłócając piękno zimowej ciszy


ty już często jesteś niewidzialny

szczególnie dla tych

którzy za nic mają twoje życie

choć nie zawsze potrafisz to dostrzec

 - mówi śmiejąc się Drugi

 

spełnieniem twojego marzenia

byłby hełm Hadesa

tylko nie jestem pewien 

czy to co byś dzięki niemu zobaczył

nie przyprawiłoby cię 

o atak serca

 - dodaje po chwili

próbując zachować równowagę

na oblodzonej ścieżce

 

dla tych którzy w niego wierzą

niewidzialnym choć odczuwalnym 

jest Bóg

lecz czy ta jego niewidzialność

była jego wolnym wyborem

czy może jednak 

nieuniknioną koniecznością?

 -  zastanawia się Trzeci

rozcierając przemarznięte ciszą ręce

 

środa, 7 stycznia 2026

punkt osobliwości

                                                                  z cyklu "muśnięcie"

snuje się samotnie w pustce

którą do dziś nie wiadomo jak nazywać 

w poszukiwaniu 

odpowiedniego punktu osobliwości

od którego ponoć

wszystko ma się zacząć


zacząć - czy zostać w nim stworzone?

 

być może promieniujące tło 

tej całej historii 

która się jednak w końcu wydarzyła 

mogłoby coś wnieść 

do odpowiedzi 

na to intrygujące pytanie

ale z badania nikłych śladów

nie zawsze da się ustalić kto je zostawił

 

wyobraźnia 

potencjalnie mogłaby tu mieć

coś do powiedzenia

ale i ona w tym przypadku

natrafia na swoje 

tak fizyczne 

jak i metafizyczne granice

w zetknięciu z czasoprzestrzenią

która jeszcze nie istnieje

(choć wcale nie jest to takie pewne!)

a tym bardziej 

z upiornym prawdopodobieństwem

kwantowego splątania 

 

a co jeśli ten punkt osobliwości

w ogóle nie istnieje

gdyż nie był - bo nie jest - potrzebny? 


sobota, 20 grudnia 2025

by dalej iść

 

upadamy nie raz i nie dwa

lecz by dalej przed siebie iść

nie wiedząc czasem dokąd 

musimy też jakoś wstać

 

idziemy przez drogi proste

i brniemy przez bezdroża

wśród łanów zbóż falujących

i ulic biegnących bez końca

 

dźwigamy nad sobą niebo

stopami znacząc ziemię

po bagnach i leśnych ostępach

o których nikt inny nie wie

 

czekają nas deszcze i burze

i czeka nas w ciszy samotność

choć tak wielu idzie tuż obok

swój ciężar z trudem unosząc


idziemy z uśmiechem na ustach

a nie raz i ze łzami w oczach

tęskniąc za chwilą szczęścia

by sercem swym w nas urosła 


piątek, 12 grudnia 2025

tamten grudzień

 

nie pamiętam ich twarzy

choć przecież chciałem zajrzeć im w oczy

i zrozumieć

 

być może dlatego że było tak zimno

pod tamtym niebem

po którym przesuwały się szare chmury

a może przez te ich tarcze z plexi 

i hełmy z przyłbicą

za którymi skrywali swój niemy strach

i zaprogramowaną nienawiść

 

nie pamiętam

 

za to pamiętam swój głuchy żal

i bezradność

na widok wymierzonych w trzy krzyże luf

 

bo nie był to sen

 

dopiero kilka lat później

czytając "Raport z oblężonego Miasta"

pachnący 

jeszcze świeżą drukarską farbą

zdałem sobie sprawę

że być może tego nie da się zrozumieć