na polach czołgi malują pociskami krajobrazy
których nie da się oprawić w żadne piękna ramy
drapieżne drony krążąc po błękitnym niebie
wypatrują celów które w kule ognia zmienią
po ulicach przemykają ludzie zgarbieni ze strachu
marząc by choć na chwilę stać się niewidzialnym
niebezpieczeństwo czai się na każdym kroku
i nawet drobny błąd może stać się wyrokiem
gdzieś pomiędzy wiarą w cud i wyczerpaniem
rośnie pustka wypełniana nagim trwaniem
a gdy ziemia drży trudno o uśmiech na twarzy
bo nikt nie wie co złego jeszcze może się wydarzyć
co zniknie i kto w bezkresach tułaczki przepadnie
pozostawiając po sobie tylko naszą kruchą pamięć